![]()
|
Blog > Komentarze do wpisu
grupa sześć plus gościena targach Amberif 2008 odbył się wernisaż wystawy "gra" grupy sześć i zaproszonych przez nią gości. świetna biżuteria, super organizacja, ciekawa oprawa. the opening of "the play" exhibit took place during the Amberif 2008 fair. works of "the group of the six" and invited guests. great jewellery, fantastic organization, interesting setting. it was nice to be one of the guests! thanks guys! I'll give u a video-relation. dominika ( Panieprzodem ) will give u photos and a comment film pt: "kręcę film, odejdź!" (tutuł - dominika naborowska ) >>>
jeśli chcesz ocenić ten post, przydziel mu poniżej odpowiednią ilość gwiazdek. poniedziałek, 17 marca 2008, zero925
2008/03/17 11:01:39 jan suchodolski, źródło:
TrackBack
Komentarze
Gość: Panie Przodem, aarz4.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/03/17 12:07:04
Samoistnie powstał tytuł filmu: "Kręcę film Odejdź!". :)
Gość: , aban10.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/03/17 13:01:20
kurcze fajnie, oby wiecej takich okazji ! arek wolski
2008/03/17 13:18:36
tytuł filmu powstał może samoistnie, ale w Twojej głowie! Pozwoliłem sobie skorzystać z pomysłu.
Gość: , acdw89.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/03/17 17:48:51
witaj Jaśku, mój komentarz do twojej pracy znasz, mam uwagi do wernisażu - po co ten łomot muzyczny?? czy coś wnosił do biżuterii? miał wytworzyć jakiś nastrój? czy tylko wypłoszyć publikę ? to ostanie sie udało. Podobnie z wernisażem Andrzeja Szadkowskiego, choć muzyka z totalnie przeciwległej półki też nie rozumiem po co ? żeby śpiewakom bić dłużej brawo niż bohaterowi wernisażu ? coś uświetnić ?? muzyka jest dobra na wernisażach ale tylko jako tło.
pozdrawiam andrzej bielak 2008/03/17 17:54:32
hm, no dla mnie wlasnie taka role spelnila ta muzyka. tlo... no ale rozumiem, ze nie dla wszystkich TAKIE tło muzyczne bylo do zaakceptowania. mysle, ze to uwaga do przemyslen dla Arka.
dla mnie bylo ok.
Gość: , abax43.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/03/17 19:08:16
muzyka dla dobrego trawienia mnie osobiscie kompletnie nie interesuje. a obraz i dzwiek widze nie jako tlo, a wartosci dopelniajace, wywolujace reakcje. przed wystawa to tylko czulem, teraz wiem. co nie znaczy, ze zawsze i wszedzie. arek
Gość: antek, 163-moc-1.acn.waw.pl
2008/03/17 20:18:40
muza była czescią wszystkiego rowną bizuteri, nie slucham takiej na co dzien ale tu dzialala super!!! tak mialo byc, goscie wyszli bo wyszli ile mozna stac na werniżu.
Gość: , abli227.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/03/17 22:08:57
to jeszcze wyjaśnię. zrobiłem parę wystaw i wernisaży. dla mnie zawsze nr.1 jest autor/ka/zy. wernisaż służy do; spokojnego oglądania prac, plotkowania z autorem i ludźmi którzy przyszli, wymiany opinii i poglądów. w łomocie w Gdańsku było to niemożliwe. chyba że ta muzyka miała być jakimś uzupełnieniem waszych prac. może ja tego po prostu nie zrozumiałem. nie ma uwag do stylu łomotu bo może miał związek z pracami??? - ale to natężenie ?? wytłumaczcie mi jak ten łomot uzupełniał oglądanie prac, a może same prace?? ludzie wychodzili bo nie dało się w środku rozmawiać a w sali głównej dłużej postać. Antku - jak wystawa dobra i ciekawa, autor kontaktowy, ludzi sporo, jest co sączyć a w tle cichy podkład muzyczny to wernisaż i dwie-trzy godziny trwa. czego na wszystkich twoich przyszłych wystawach z serca ci życzę
pozdrawiam andrzej bielak 2008/03/17 23:25:40
Panowie!
Wydaje mi się, że nie tylko biżuterię, ale w zasadzie wszystko, co chcemy, przedstawić/zaprezentować możemy jak chcemy. Kwestia sensu, spójności środków, do celów zamierzonych. Wspaniałym tego przykładem jest kontrast dwóch filmów: Bykowi Chwała (A. Papuziński) i Lenica (W.J.Kulka). Przykłady można mnożyć zapewne, a o tych wspominam, bo są na bieżąco odbierana przeze mnie edukacją. Do meritum: j eden bez słów, z muzyką równorzędną, niebezposredni, do czucia, odbioru przez skórę niemalże. Drugi zawiera wywiady z Lenicą i jego znajomymi, Tomaszewskim etc etc., spokojny do kontemplowania. Dużo słów i kawa na ławę. Różne wartości, ale wciąż wartości, Ja również takiego łomotu nie słucham, a do tego nie palę. Niemniej jednak dla mnie całośc była CaAłOśCIą. A na rozmowy o sztuce macie czas teraz właśnie, czyż nie? pozdrawiam, D 2008/03/17 23:40:45
a sprawcą tego łomotu byłem ja :D heh... serdecznie pozdrawiam!
michał w. PS. ja też takiego łomotu nie słucham ;) ja go przeżywam... do szpiku! :D 2008/03/17 23:44:17
ok ok, Michał. Tu nie chodzi o muzykę samą w sobie. Tylko o to, czy w zestawieniu z biżuterią i cała atmosferą tyle wrażeń było potrzebnych, tyle bodźców.
Więc nie bierz tego do siebie. Łomot to pojęcie szerokie, w zależności od kultury, pokolenia etc a i ja nie słucham na okrągło klasyki, więc uznajmy, że ów łomot to nomenklaturowy cytat. ;) 2008/03/18 00:02:31
ale gdzież ja bym miał "cokolwiek" brać do siebie! :D
to, czy tyle wrażeń i bodźców było potrzebne, czy też nie, to już kwestia indywidualna... mi ta konwencja pasowała i czułem się świetnie, mogąc wpisać się w jakikolwiek sposób w całość... mnie nie przekonują wernisaże, które odbywają się w oparach delikatnej muzyczki, delikatnych ploteczek, lekkich rozmówek gdzieś tam, o sztuce, o inspiracjach, o najróżniejszych rzeczach, bo wtedy bardzo łatwo zapomnieć o tym, co leży w gablotach, czy wisi na ścianach (nie, głośna muzyka nie miała na celu zagłuszenia rozmów;)))... akurat jestem zdania, że w takich okolicznościach przyrody, mając na uwadze "ciemności", głośne dźwięki i wizualizacje, odbiór biżuterii członków Grupy Sześć nabrał zupełnie innego smaku... akurat dla mnie bardziej to smakowita forma - ale, jak mówię, to już kwestia gustu i za wiele tu nie powiemy (może inaczej - powiedzieć, powiemy wiele, ale raczej to bez sensu)... mnie takie industrialne potraktowanie tematu przekonało i jak tylko dowiedziałem się, że akcja będzie miała miejsce w Sfinksie, w klubie o specyficznym klimacie, który znam skądinąd i właśnie z taką mroczną atmosferą go kojarzę, nie potrafiłem sobie wyobrazić całości w inny sposób... a może nie chciałem/umiałem inaczej sobie wyobrazić ;) nieważne... cieszę się, że mogłem hałasować przy takiej okazji. czuję się zaszczycony... a jeśli kogoś bolały uszy, to... to... to mi przykro... :) proszę mieć się dobrze! mw
Gość: , abli227.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/03/18 00:09:15
A ja dalej proszę o; przybliżenie, wyjaśnienie, związku, sensu, zależności pokazywanej biżuterii z zaprezentowaną muzyką/łomotem. Stary po prostu jestem i słabo kumam a ciekawi mnie to, jakaś idea była? przesłanie?
pozdrówka z Krakówka abielak 2008/03/18 08:47:39
dla mnie to była całość, kiedy wszedłem tam pierwszy raz - aby włożyć do gabloty swój naszyjnik. zobaczyłem chłopaków, fajne gabloty, w nich świetne przedmioty, usłyszałem rytm, migające obrazy na ścianach. skoczyło mi ciśnienie, srece zabiło szybciej.
chyba w rytm tej muzyki. i chyba tak sie już czułem do końca. być może wynika to z faktu. że ja akurat lubię takie tło. w czasie jazdy rowerem, w czasie jazdy snowboardem, w czasie biegania, w czasie TAKIEGO wernisażu. RYTM RYTM RYTM DU DUM DU DUM DU DUM....
Gość: pawel, nat-be3.aster.pl
2008/03/18 11:41:34
czesc grupie:)
jako jeden z autrow tej wystawy postaram sie przedstawic swoje zdanie. Jak dobrze pamietacie kazda z naszych wystaw to rodzaj eksperymentu, kazda z nich (na przestrzeni 7 lat) miala inna oprawe ,inna prezentacje,inny temat... niezaleznie od mojego czy innych opinii wydaje mi sie ze w duzym stopniu roznorodnosc tych ekspozycji przyciaga co roku coraz wiecej widzow i jest to w obecnej chwili jeden z wazniejszych elementow tych wystaw (niezaleznie od bizuterii). W tym roku dostalismy wieksza powierzchnie i pomimo krotkiego danego nam czasu, wydaje mi sie ze swietnie udalo nam sie ja zagospodarowac. Bizuteria nie musi ponosic ograniczen powierzchniowych, jak rowniez wyrazowych,jak rowniez tych do ktorego to znaczenia odnosil sie sam tytul wystawy i jej podzial grupowy...wydaje mi sie ze dzieki takiej wlasnie prezentacji udalo nam sie w wiekszym stopniu osiagnac paradoks problemu ,bo calosc obrazu,dzwieku ,grup i prac miescila sie w jego temacie ..... a tak jasniej i prosto to ciesze sie ze udalo nam sie polaczyc te wszystkie elementy w jedna calosc ( bo w pierwotnej wersji mialy nastepowac po sobie),natomiast kwestia dyskusji i zabawy podczas wernisażu to kolejny temat do naszych przemyslen ( tak aby zmusic podswiadomie gosci do ciaglej wspolnej zabawy czyli moze teraz czas na teatr).Kto wie,moze nastepnym razem bedzie to sztuka teatralna lub cos i jeszcze..., ale napewno nie smutne chodzenie naokolo gablot lub wpatrywanie w przeswitujace kreacje modelek pod zwisajaca bizuteria. Zawsze jest mase gratulacji (i czasami pewnie z zasady)ale najwazniejsze sa te momenty gdzie widac naprawde duze emocje , a z takimi mialem podczas tej wystawy stycznosc ,i to jest to dla czego warto takie rzeczy robic i nadal eksperymentowac. Jedyne co powinnismy sobie miec do zarzucenia to fakt iz sama istota tematu-problemu zostala troche, jak widac, niezauwazona ...??? - dla mnie bylo to jak najbardziej spojne i jasne - OBRAZ , muza, BIZUTERIA , a jak widac zostaje omowiony jedynie temat muzy...? Chociaz wlasciwie kwestia problemu w temacie to brak tego problemu, czyli moze wszyscy to czujemy i dlatego nie ma o czym mowic, a skoro nie ma o czym.... to moze porozmawiajmy o ulubionych formach ekspresji ...?.... :) Tak mialo byc ! :) pawel 2008/03/19 22:16:33
No no, Panie i Panowie... W końcu nawet w nazwie wystawy była GRA. I tak myślę właśnie, wszystko GRA... Prace GRAją pierwsze skrzypce, to na pewno. GRA czerwień skrzyżowania z półkulą Bossa w centrum. GRA sam suspens lekkich kubików podrygujących w rytm subwooferów i migających ujęć wizualizacji. Ja patrzę kompleksowo i dlatego całość, a nie wypreparowane elementy GRA największą rolę... Nie tylko sama biżuteria, ale jej współGRAnie ze światłem, scenografią, obrazem, lokacją, ludźmi (a czasem tylko cieniami postaci), dźwiękiem, zapachem i rytmem. To jest istota sprawy. Dlatego tym bardziej mi się podoba. Same gabloty i szklanka w dłoni to już za mało. Byle tak dalej. To viaGRA dla więdnących emocji... W końcu zawsze ktoś tworzy nowe pomysły. Dlaczego nie my... :)))
Duże brawa dla chłopaków z "6". Pękam z zazdrości...;))) Tomek Żyłka, znany w niektórych kręgach jako Lepka Łapka... (bez podtekstów...) |